Wiele osób wie, że ruch byłby dla nich dobrym pomysłem. Co więcej, często nawet lubią aktywność fizyczną i mają za sobą momenty regularnych treningów. Mimo to decyzja o rozpoczęciu treningu personalnego bywa odkładana miesiącami, a czasem nawet latami. Dlaczego tak się dzieje?
Wbrew pozorom rzadko chodzi o brak motywacji. Najczęściej powód jest znacznie prostszy, ale jednocześnie trudniejszy do nazwania.
Najczęstsze powody odkładania treningu personalnego
Bardzo często pierwszą barierą jest brak czasu. Praca, dom, obowiązki i zmęczenie sprawiają, że trening trafia na koniec listy priorytetów. Jednak gdy przyjrzeć się temu bliżej, okazuje się, że czas zwykle się znajduje na inne rzeczy. Dlatego problemem nie jest sam brak czasu, ale brak przekonania, że trening rzeczywiście coś zmieni.
Drugim częstym powodem jest strach przed porażką. Wiele osób ma za sobą nieudane próby ćwiczeń, przerwane karnety lub plany, które kończyły się po kilku tygodniach. W efekcie pojawia się myśl: „znów się nie uda”. Taki schemat sprawia, że łatwiej jest nie zaczynać wcale, niż ryzykować kolejne rozczarowanie.
Dodatkowo dochodzi przekonanie, że najpierw trzeba „być w formie”, żeby trenować. Wiele osób uważa, że trening personalny jest dla sprawnych, silnych i zmotywowanych. Tymczasem w praktyce najczęściej trafiają na niego osoby zmęczone, obolałe i niepewne swoich możliwości.
Co naprawdę blokuje decyzję o rozpoczęciu treningu
W większości przypadków problemem nie jest lenistwo ani brak chęci do zmiany. Zdecydowanie częściej jest to brak poczucia bezpieczeństwa. Jeśli ktoś nie ma pewności, że trening będzie dopasowany do jego aktualnych możliwości, naturalnie zaczyna się wycofywać.
Dodatkowo dochodzi obawa przed oceną. Siłownia, ćwiczenia i obecność innych ludzi potrafią wywoływać stres. Dlatego myśl o treningu 1:1 z trenerem bywa jednocześnie kusząca i przerażająca. Z jednej strony pojawia się nadzieja na indywidualne podejście, z drugiej strach przed tym, że „nie dam rady”.
Co sprawia, że w końcu pojawia się decyzja
U większości osób momentem przełomowym nie jest nagły przypływ motywacji. Znacznie częściej jest nim sygnał z ciała. Ból pleców, sztywność, spadek energii lub trudność w wykonywaniu prostych czynności zaczynają przeszkadzać na co dzień. Wtedy pojawia się myśl, że odkładanie problemu nie działa.
Czasem impulsem jest też zmęczenie ciągłym zaczynaniem od nowa. Próby ćwiczeń z internetu, losowe aktywności i brak planu prowadzą donikąd. W tym momencie trening personalny przestaje być „fanaberią”, a zaczyna być realnym narzędziem do uporządkowania ruchu.
Dlaczego trening personalny bywa rozwiązaniem, a nie kolejnym problemem
Wbrew obawom, trening personalny nie polega na przekraczaniu granic za wszelką cenę. W większości przypadków jego celem jest stopniowe odbudowanie sprawności i pewności siebie w ruchu. Dzięki temu ciało uczy się, że aktywność nie jest zagrożeniem, ale wsparciem.
Co więcej, indywidualna praca pozwala dostosować tempo, intensywność i rodzaj ćwiczeń do aktualnej sytuacji. Zamiast porównywać się do innych, skupiasz się na własnym procesie. To właśnie ten element często sprawia, że osoby, które odkładały trening latami, w końcu są w stanie utrzymać regularność.
Dla kogo trening personalny ma największy sens
Najwięcej korzystają z niego osoby, które nie szukają szybkich efektów, ale chcą zrozumieć swoje ciało. Dotyczy to zarówno ludzi z bólem, jak i tych, którzy po prostu czują się coraz mniej sprawni. Jeśli zależy Ci na spokojnym, uporządkowanym podejściu do ruchu, trening personalny może być dobrym krokiem.
Jeżeli mieszkasz w Zielonkach lub okolicy i od dłuższego czasu myślisz o treningu, ale wciąż go odkładasz, warto sprawdzić, czy indywidualna praca nie będzie właśnie tym brakującym elementem. Czasem wystarczy jeden dobrze poprowadzony proces, aby zmienić sposób myślenia o ruchu i zdrowiu.

