Jak przygotować się do sezonu narciarskiego? Porady trenera medycznego

Nikodem Luty trener medyczny Zielonki Kraków ból ścięgna Achillesa tendinopatia leczenie
Spis treści

Pierwszy dzień na stoku po roku przerwy zwykle kończy się tak samo: uda palą po trzecim zjeździe, kolana sztywnieją po obiedzie, a trzeciego dnia trudno zejść po schodach w pensjonacie. Większości tego da się uniknąć, jeśli zaczniesz przygotowanie sześć do ośmiu tygodni przed wyjazdem. Wystarczą dwa treningi siłowe w tygodniu, jeden dłuższy marsz pod górę i kilka minut ćwiczeń równowagi dziennie.

Dlaczego przygotowanie do nart trzeba zacząć kilka tygodni przed wyjazdem?

Mięśnie potrzebują czasu, żeby zareagować na trening. Pierwsza wyraźna zmiana w sile pojawia się zwykle po trzech, czterech tygodniach regularnej pracy, a pełniejszy efekt po sześciu, ośmiu. Dwa treningi zrobione w tygodniu przed wyjazdem nic nie zmienią w tym, jak poradzisz sobie na stoku, a mogą Cię jeszcze zmęczyć. Narty to też sport, w którym przez tydzień jeździsz po pięć, sześć godzin dziennie, choć przez pozostałe pięćdziesiąt jeden tygodni roku prawie nie robisz podobnego wysiłku. Taki skok obciążenia ciało znosi tym lepiej, im wcześniej zaczęło się do niego przyzwyczajać.

Sześć do ośmiu tygodni to rozsądne minimum

W tym czasie zmieścisz dwanaście do szesnastu treningów przy dwóch tygodniowo. Taka liczba wystarczy, żeby nogi wyraźnie się wzmocniły, a kolana i biodra nauczyły się pracy w pozycjach, które spotkasz na stoku.

Jeśli do wyjazdu zostały cztery tygodnie, też warto zacząć. Plan będzie krótszy i skupiony na najważniejszych ćwiczeniach, ale nawet kilka tygodni daje odczuwalną różnicę na pierwszych zjazdach.

Co się dzieje, gdy jedziesz zupełnie bez przygotowania

Uda męczą się już po kilku zjazdach, a zmęczone mięśnie gorzej kontrolują kolano. Zaczynasz jeździć w odchyleniu do tyłu, bo z przodu brakuje siły, a ta pozycja dodatkowo obciąża uda i utrudnia skręt.

Drugiego dnia przychodzi bolesność mięśni, która potrafi zabrać połowę wyjazdu. Trzeciego część osób robi już tylko przedpołudnie i resztę dnia spędza w schronisku.

Trening przed sezonem robi różnicę także u doświadczonych

Nawet jeśli jeździsz od dziecka, technika nie zastąpi siły. Doświadczona narciarka bez przygotowania męczy się wolniej niż początkująca, ale i tak traci kontrolę nad nartami, kiedy uda odmawiają posłuszeństwa.

Przygotowanie jest też inwestycją w kolejne lata jazdy. Po czterdziestce mięśni ubywa szybciej, więc forma z poprzedniego sezonu nie czeka na Ciebie do następnej zimy.

Jak wpasować przygotowanie w zwykły tydzień

Wystarczą dwa treningi siłowe w tygodniu po około godzinie i jedna dłuższa aktywność wytrzymałościowa, na przykład szybki marsz pod górę, rower albo bieganie.

Do tego dochodzi kilka minut ćwiczeń równowagi w domu, które można robić przy myciu zębów albo w trakcie gotowania. Cały plan zmieści się w tygodniu, w którym pracujesz i wozisz dzieci na zajęcia.

Kiedy zacząć, jeśli jedziesz w ferie

Ferie zimowe w Małopolsce wypadają najczęściej w drugiej połowie stycznia albo w lutym. Dla takiego terminu dobrym momentem na start jest połowa listopada albo początek grudnia.

Okres świąteczny warto wliczyć w plan z wyprzedzeniem, bo zwykle wypada z niego tydzień. Lepiej zacząć dwa tygodnie wcześniej, niż próbować nadrabiać w styczniu.

Co dzieje się z ciałem podczas dnia na stoku?

Jazda na nartach wygląda na sport nóg, ale pracuje przy niej prawie całe ciało, i to w specyficzny sposób. Przez większość zjazdu jesteś w lekkim przysiadzie, który trzymasz przez wiele sekund, a mięśnie ud pracują głównie, hamując ruch, a nie go wykonując. Do tego dochodzą ciągłe zmiany ciężaru z nogi na nogę, skręt tułowia, praca na nierównym podłożu i zimno, które usztywnia mięśnie. Kiedy zrozumiesz, czego stok wymaga od ciała, łatwiej będzie Ci zrozumieć, dlaczego ćwiczenia w planie wyglądają tak, a nie inaczej. Na każdy z tych wymogów da się przygotować ciało konkretnym rodzajem ćwiczeń.

Uda pracują głównie hamując

Kiedy schodzisz po schodach, mięsień czworogłowy uda wydłuża się pod obciążeniem i hamuje Twój ruch w dół. Fachowo nazywa się to pracą ekscentryczną. Na nartach dzieje się to samo przy każdym skręcie i każdej nierówności.

Taka praca najmocniej męczy mięśnie i najczęściej daje bolesność dzień później. Dlatego w przygotowaniu tak ważne są ćwiczenia z wolnym, kontrolowanym opuszczaniem.

Długie trzymanie pozycji w lekkim przysiadzie

Zjazd trwa od kilkudziesięciu sekund do kilku minut, a przez większość tego czasu utrzymujesz ugięte kolana i biodra. Mięśnie pracują wtedy statycznie, czyli trzymają pozycję bez dużego ruchu.

Taki wysiłek szybko zakwasza uda i właśnie to czujesz jako palenie w połowie trasy. Ćwiczenia z utrzymaniem pozycji, na przykład siad przy ścianie, uczą mięśnie dłużej pracować w tym zakresie.

Ciągła praca na jednej nodze

Każdy skręt to przeniesienie większości ciężaru na zewnętrzną nartę. W praktyce przez cały zjazd raz jedna, raz druga noga dźwiga prawie cały ciężar ciała, i to w ruchu.

Jeśli jedna noga jest wyraźnie słabsza, szybciej się męczy i gorzej kontroluje kolano. Z tego powodu w planie jest dużo ćwiczeń jednonóż, które wyrównują różnice między stronami.

Tułów i biodra trzymają całość

Górna część ciała na nartach powinna być spokojna, a nogi pracują pod nią. Utrzymanie takiego ustawienia wymaga pracy brzucha, pleców i mięśni bioder, zwłaszcza przy szybszej jeździe i na muldach.

Słaby tułów sprawia, że ręce zaczynają machać, a sylwetka ucieka do tyłu. Ćwiczenia na stabilizację tułowia i pracę w skręcie poprawiają więc jazdę, nawet jeśli nie dotyczą bezpośrednio nóg.

Zimno, wysokość i kilka godzin wysiłku

Na stoku spędzasz kilka godzin w niskiej temperaturze, często na wysokości, na której oddycha się trudniej niż w Zielonkach. Mięśnie w zimnie są sztywniejsze i wolniej reagują.

Do tego dochodzi zmęczenie całego dnia: wnoszenie nart, chodzenie w butach narciarskich, kolejki do wyciągu. Dobra kondycja sprawia, że po południu masz jeszcze siłę jeździć technicznie, a nie tylko zjechać do dołu.

Które urazy zdarzają się na nartach najczęściej?

Patrzę na przygotowanie do nart przede wszystkim przez pryzmat tego, co najczęściej się psuje, bo od tego zależy dobór ćwiczeń. W badaniach narciarzy rekreacyjnych najczęściej uszkodzoną częścią ciała jest kolano, zależnie od badania od kilkunastu do ponad czterdziestu procent wszystkich urazów. Często chodzi o skręcenie albo uszkodzenie więzadła krzyżowego przedniego, czyli więzadła stabilizującego kolano przy skrętach. Kobiety mają przy tym wyraźnie wyższe ryzyko urazów kolana niż mężczyźni. Większość urazów zdarza się w podobnych sytuacjach, a na część z nich da się dobrze przygotować ciało treningiem.

Kolano i więzadło krzyżowe przednie

Więzadło krzyżowe przednie łączy kość udową z piszczelową i nie pozwala goleni uciekać do przodu oraz skręcać się względem uda. Na nartach najbardziej obciążają je upadek do tyłu z nartami skierowanymi w dół stoku oraz skręt, w którym kolano ucieka do środka.

Silne mięśnie tylnej części uda i pośladków pomagają je odciążyć, bo pracują w tym samym kierunku co więzadło. Dlatego w planie jest sporo martwego ciągu i ćwiczeń na tył uda.

Dlaczego kobiety są bardziej narażone

Na wyższe ryzyko składa się kilka rzeczy naraz: budowa miednicy i ustawienie kolan, większa ruchomość stawów, a u wielu kobiet także słabsze mięśnie tylnej części uda w stosunku do przedniej.

Część z tych czynników jest wrodzona i nie da się ich zmienić. Na siłę mięśni i kontrolę ustawienia kolana trening ma jednak duży wpływ, i właśnie na tym skupiamy się w przygotowaniu.

Barki, kciuki i nadgarstki

Przy upadku odruchowo podpierasz się ręką, dlatego drugą grupą urazów są barki, kciuki i nadgarstki. Kciuk narciarza to potoczna nazwa uszkodzenia więzadła kciuka przy upadku z kijem w dłoni.

Przed częścią takich urazów chroni technika upadania i puszczanie kija, a przed innymi siła i stabilność barków. Kilka ćwiczeń na górę ciała w planie przed sezonem ma więc swoje uzasadnienie.

Plecy po całym dniu jazdy

Ból pleców po nartach to rzadziej uraz, a częściej przeciążenie. Pozycja w pochyleniu przez kilka godzin, siedzenie na krzesełku w zimnie i noszenie nart zostawiają ślad w odcinku lędźwiowym.

Na to dobrze działają ćwiczenia wzmacniające brzuch i plecy oraz rozsądne rozplanowanie dnia z przerwami. Jeśli plecy bolą Cię już na co dzień, zajrzyj do punktu jedenastego.

Kiedy zdarza się najwięcej urazów

Duża część urazów dotyczy sytuacji, w których jazda przestaje być kontrolowana: zmęczone nogi, za szybkie tempo w stosunku do umiejętności, trudne warunki śniegowe, ostatni zjazd, na który już nie było siły.

Trening nie zmieni warunków na stoku, ale sprawia, że przez większą część dnia jeździsz na nogach, które jeszcze Cię słuchają. Dużo daje też decyzja, żeby skończyć, zanim zmęczenie przejmie kontrolę.

Jak sprawdzić w domu, czy jesteś gotowa na stok?

Zanim ułożysz plan, warto wiedzieć, od czego zaczynasz. Cztery proste próby zrobisz w domu w dziesięć minut, a każda sprawdza coś, czego narty od Ciebie wymagają: wytrzymałość ud, siłę jednej nogi, kontrolę kolana i równowagę. Wyniki zapisz w telefonie z datą i powtórz je po sześciu tygodniach treningu. Nie są to testy medyczne i nie stawiają żadnej diagnozy. Dają Ci prosty punkt odniesienia i pokazują, nad którą częścią warto popracować najbardziej. Jeśli któraś próba wywołuje ból, a nie tylko zmęczenie, przerwij ją i zacznij przygotowanie od konsultacji z trenerem.

Siad przy ścianie

Oprzyj plecy o ścianę i zjedź w dół, aż kolana będą ugięte pod kątem około dziewięćdziesięciu stopni, a uda równoległe do podłogi. Włącz stoper i trzymaj pozycję tak długo, jak dasz radę.

Wynik powyżej minuty oznacza przyzwoitą bazę do jazdy rekreacyjnej. Jeśli kończysz przed trzydziestą sekundą, uda będą pierwszą rzeczą, która zatrzyma Cię na stoku.

Przysiad na jednej nodze do krzesła

Stań przed krzesłem, unieś jedną nogę i powoli usiądź na drugiej, a potem wstań bez pomocy rąk. Zrób pięć powtórzeń na każdą stronę.

Obserwuj w lustrze, czy kolano trzyma się nad stopą, czy ucieka do środka. Ucieczka kolana do środka to dokładnie ten ruch, który na stoku najbardziej obciąża więzadło, więc warto o nim wiedzieć przed wyjazdem.

Zeskok z niskiego stopnia

Stań na niskim stopniu, na przykład pierwszym schodzie, i zeskocz na obie nogi, lądując miękko na ugiętych kolanach. Powtórz to kilka razy przed lustrem.

Dobre lądowanie jest ciche, kolana są nad stopami, a biodra cofają się do tyłu. Głośne lądowanie na prostych nogach albo kolana schodzące się do środka to sygnał, żeby w planie znalazło się więcej pracy nad kontrolą.

Stanie na jednej nodze z zamkniętymi oczami

Stań boso na jednej nodze obok ściany, zamknij oczy i włącz stoper. Zatrzymaj go, gdy podniesiona stopa dotknie podłogi albo musisz złapać się ściany.

Z otwartymi oczami większość osób stoi bez trudu, a zamknięcie oczu pokazuje, jak dobrze działa czucie ciała. Dziesięć do piętnastu sekund to rozsądny wynik na start, a różnica między nogami mówi, którą stronę trzeba podciągnąć.

Co zrobić z wynikami

Najsłabszy wynik wskazuje, od czego zacząć. Krótki siad przy ścianie oznacza więcej pracy nad wytrzymałością ud, kolano uciekające do środka więcej ćwiczeń kontroli, a słaba równowaga codzienne krótkie ćwiczenia na jednej nodze.

Powtórz próby po sześciu tygodniach w tych samych warunkach. Poprawa w każdej z nich jest lepszym sygnałem gotowości niż samopoczucie, które przed wyjazdem bywa złudne.

Od czego zacząć, jeśli wyjazd jest za sześć tygodni?

Sześć tygodni wystarczy, żeby wyraźnie poprawić siłę nóg i kontrolę kolan, pod warunkiem że plan jest prosty i robisz go regularnie. Najczęstszy błąd to start od zbyt dużego obciążenia albo od skakania, zanim nogi są na to gotowe. Lepiej rozłożyć pracę na trzy etapy po dwa tygodnie, z których każdy przygotowuje grunt pod następny. Przez cały ten czas trenujesz siłowo dwa razy w tygodniu, raz w tygodniu robisz dłuższy wysiłek wytrzymałościowy, a codziennie kilka minut ćwiczysz równowagę. Cały plan wygląda tak:

  1. Tydzień pierwszy i drugi: nauka ruchu i budowa podstawowej siły.
  2. Tydzień trzeci i czwarty: więcej pracy jednonóż i wolnego opuszczania.
  3. Tydzień piąty i szósty: dynamiczne ćwiczenia, skoki i praca w zmęczeniu.
  4. Ostatnie trzy, cztery dni przed wyjazdem: tylko lekki ruch.

Tydzień pierwszy i drugi, czyli podstawa

Na tym etapie uczysz się kilku ruchów, na których opiera się cały plan: przysiadu, martwego ciągu, wykroku i wejścia na stopień. Robisz je z małym ciężarem albo bez niego, w spokojnym tempie, po dwie, trzy serie.

Do tego dochodzi siad przy ścianie na czas i proste ćwiczenia równowagi. Po dwóch tygodniach ruch powinien być pewny, a mięśnie przyzwyczajone do regularnej pracy.

Tydzień trzeci i czwarty, czyli jedna noga i wolne opuszczanie

Teraz więcej ćwiczeń robisz na jednej nodze: przysiad bułgarski, martwy ciąg na jednej nodze, wejścia na wyższy stopień. Opuszczanie w każdym ćwiczeniu wydłużasz do trzech, czterech sekund.

Wolne opuszczanie odtwarza pracę ud na stoku, gdzie mięśnie przez cały czas hamują ruch. Na tym etapie zwykle pojawia się największa bolesność, więc przerwy między treningami są ważne.

Tydzień piąty i szósty, czyli dynamika

W ostatnim etapie dokładasz skoki boczne, zeskoki z lądowaniem i szybkie zmiany kierunku. Ich celem jest nauka szybkiej reakcji i kontroli kolana przy lądowaniu, więc robisz je wypoczęta, na początku treningu.

Dobrym pomysłem jest też kilka obwodów, w których robisz ćwiczenia jedno po drugim przez minutę, dwie. Uczą one nogi pracować w zmęczeniu, czyli w warunkach, które spotkasz po południu na stoku.

Ostatnie dni przed wyjazdem

Na trzy, cztery dni przed wyjazdem kończysz mocne treningi. Ciało potrzebuje tego czasu, żeby odpocząć i zebrać efekty kilku tygodni pracy.

Spacer, lekki rower albo krótkie rozciąganie są w porządku. Ostatni ciężki trening dzień przed wyjazdem sprawi, że pierwszego dnia na stoku będziesz mieć zmęczone nogi, czyli dokładnie to, przed czym przygotowanie miało Cię chronić.

Co zrobić, gdy zostały tylko trzy, cztery tygodnie

Skróć plan do dwóch etapów: dwa tygodnie podstawy i dwa tygodnie pracy jednonóż z wolnym opuszczaniem. Dynamiczne skoki odpuść albo ogranicz do kilku prostych zeskoków.

Trzy, cztery tygodnie nie zrobią z Ciebie zawodniczki, ale wystarczą, żeby pierwsze dni na stoku nie kończyły się bolesnością przez pół wyjazdu. Każdy trening przed sezonem jest lepszy niż żaden.

Jakie ćwiczenia wzmacniają nogi pod jazdę na nartach?

Najlepiej działają ćwiczenia, które przypominają to, co nogi robią na stoku: ugięcie kolan i bioder pod obciążeniem, praca na jednej nodze i wolne opuszczanie. Rdzeń planu tworzy sześć ćwiczeń, z których zbudujesz dwa treningi w tygodniu, a każde ma łatwiejszą wersję na start. Ciężar dobierasz tak, żeby po serii mieć jeszcze dwa, trzy powtórzenia w zapasie. Jeśli możesz zrobić dziesięć więcej, ciężar jest za mały, a jeśli technika się rozpada przy ostatnich powtórzeniach, za duży. Opuszczanie w każdym ćwiczeniu rób wolniej niż podnoszenie.

Przysiad z ciężarem przy klatce

Trzymaj hantlę albo kettlebell przy klatce piersiowej, stopy ustaw nieco szerzej niż biodra. Zejdź w dół, prowadząc kolana nad palcami stóp, i wstań, odpychając się całą stopą.

Ten przysiad wzmacnia uda i pośladki i uczy prowadzenia kolan nad stopami. Na start zejdź tylko do krzesła, a z czasem pogłębiaj ruch i wydłużaj opuszczanie do trzech sekund.

Martwy ciąg na lekko ugiętych nogach

Stań z hantlami przed udami. Lekko ugnij kolana, wypchnij biodra do tyłu i opuść ciężar wzdłuż nóg z prostymi plecami, aż poczujesz rozciąganie z tyłu ud. Wróć, prostując biodra.

Ćwiczenie wzmacnia tył uda i pośladki, czyli mięśnie, które pomagają chronić więzadło krzyżowe przednie. U wielu kobiet jest to najsłabsze ogniwo, więc ten ruch powinien być w każdym treningu przed sezonem.

Przysiad bułgarski

Stań tyłem do ławki, połóż na niej grzbiet jednej stopy, a drugą nogę wysuń do przodu. Zejdź w dół, aż kolano tylnej nogi zbliży się do podłogi, i wstań z przedniej nogi.

Jest to jedno z najlepszych ćwiczeń pod narty, bo każda noga pracuje osobno, a kolano musi utrzymać prawidłowe ustawienie pod ciężarem. Na start trzymaj się czegoś stabilnego jedną ręką.

Wejście na wysoki stopień

Postaw całą stopę na stabilnym stopniu lub skrzyni na wysokości kolana. Wejdź, przenosząc ciężar na tę nogę, i zejdź bardzo powoli, kontrolując ruch przez cztery sekundy.

Wolne zejście odtwarza hamującą pracę uda, którą robisz przy każdym skręcie na stoku. Na start wybierz niższy stopień, a wysokość zwiększaj dopiero wtedy, gdy kolano nie ucieka do środka.

Siad przy ścianie

Oprzyj plecy o ścianę i zatrzymaj się w pozycji z udami równoległymi do podłogi. Trzymaj ją przez trzydzieści do sześćdziesięciu sekund, w trzech, czterech seriach.

Ćwiczenie buduje wytrzymałość ud w pozycji podobnej do narciarskiej. Z czasem możesz trzymać lekki ciężar na udach albo unieść na chwilę jedną stopę, przenosząc cały ciężar na drugą nogę.

Unoszenie na palce

Stań na brzegu stopnia, unieś się na palce i powoli opuść pięty poniżej poziomu stopnia. Możesz trzymać się poręczy, a z czasem robić to na jednej nodze.

Łydki na nartach pracują przez cały czas, utrzymując nacisk na przód buta, a w zimnie łatwo łapią skurcze. Silniejsze łydki pomagają utrzymać prawidłową pozycję do przodu przez cały zjazd.

Jak przygotować kolana na skręty i hamowanie?

Kolano samo w sobie nie ma mięśni. Jego stabilność zależy od tego, co dzieje się powyżej, w biodrze i udzie, oraz poniżej, w stopie i łydce. Najczęściej problem polega na tym, że przy obciążeniu kolano ucieka do środka, bo mięśnie pośladka nie utrzymują ustawienia uda. Na stoku dzieje się to przy skręcie, lądowaniu po muldzie i hamowaniu pługiem. Przygotowanie kolan to więc przede wszystkim nauka kontroli tego ustawienia w coraz trudniejszych warunkach: najpierw powoli, potem szybciej, na końcu w skoku. Ćwiczenia kontroli kolana rób przed lustrem, żeby widzieć, gdzie ono jest.

Kolano nad stopą, czyli podstawowa zasada

Przy każdym przysiadzie, wykroku i wejściu na stopień kolano powinno iść w kierunku drugiego, trzeciego palca stopy. Kiedy ucieka do środka, więzadła przejmują obciążenie, które powinny dźwigać mięśnie.

Najprostszy sposób, żeby to wyczuć, to założenie małej gumy oporowej tuż nad kolanami przy przysiadzie. Guma ciągnie kolana do środka, a Ty uczysz się aktywnie je od niej odpychać.

Wzmacnianie bocznej części pośladka

Za utrzymanie kolana nad stopą odpowiada w dużej mierze mięsień pośladkowy średni, położony z boku biodra. Wzmacniają go chodzenie bokiem z gumą nad kolanami, unoszenie nogi w leżeniu bokiem i deska boczna.

Te ćwiczenia wyglądają niepozornie i łatwo je pominąć. Kilka minut na koniec każdego treningu wystarczy, żeby po kilku tygodniach zauważyć różnicę w kontroli kolana przy przysiadzie na jednej nodze.

Lądowanie, czyli nauka miękkiego hamowania

Zeskakuj z niskiego stopnia i ląduj na obie nogi, cicho, z kolanami nad stopami i biodrami cofniętymi do tyłu. Zatrzymaj się na sekundę w pozycji lądowania i dopiero wtedy wstań.

Kiedy lądowanie na dwie nogi jest pewne, przejdź do lądowania na jedną. To ćwiczenie uczy mięśnie szybko przejmować obciążenie, co na stoku przydaje się przy każdej nierówności.

Skoki boczne

Skacz z nogi na nogę na boki, jak łyżwiarz, lądując na jednej nodze i zatrzymując się na chwilę przed kolejnym skokiem. Zaczynaj od małych odległości i stopniowo je zwiększaj.

Ruch przypomina przenoszenie ciężaru z narty na nartę w skręcie. Uczy kontroli kolana w ruchu bocznym, którego w zwykłym treningu siłowym prawie nie ma.

Tył uda jako ochrona więzadła

Mięśnie tylnej części uda pracują razem z więzadłem krzyżowym przednim i ograniczają przesuwanie się goleni do przodu. Ich wzmocnienie jest jednym z elementów programów zapobiegania urazom kolana w sporcie.

Oprócz martwego ciągu dobrze działa uginanie nóg na piłce albo w leżeniu z gumą oraz nordyckie opuszczanie w łatwiejszej wersji, z oparciem dłoni. Dwa ćwiczenia na tył uda w tygodniu to rozsądne minimum przed sezonem.

Jak ćwiczyć równowagę i czucie ciała pod narty?

Na stoku równowaga zmienia się co sekundę: zmienia się nachylenie, twardość śniegu, prędkość i kierunek. Ciało musi reagować szybciej, niż zdążysz o tym pomyśleć, a za tę reakcję odpowiada czucie ciała, czyli zdolność mózgu do odczytywania, gdzie są stawy i jak duże działają na nie siły. Fachowo nazywa się to propriocepcją. Dobra wiadomość jest taka, że czucie ciała bardzo dobrze reaguje na trening i nie wymaga sprzętu. Kilka minut dziennie przez sześć tygodni daje wyraźną różnicę w stabilności na jednej nodze, a ćwiczenia da się zmieścić w zwykłych domowych czynnościach.

Stanie na jednej nodze przy codziennych czynnościach

Najprostsza forma treningu równowagi to stanie na jednej nodze przy myciu zębów, gotowaniu albo czekaniu na czajnik. Zmieniasz nogę co minutę.

Kiedy to staje się łatwe, lekko ugnij kolano nogi podporowej, tak jak na nartach. Pozycja z ugiętym kolanem jest trudniejsza i bliższa temu, czego potrzebujesz na stoku.

Równowaga z zamkniętymi oczami

Zamknięcie oczu wyłącza wzrok, na którym opieramy się w utrzymaniu równowagi najbardziej. Ciało musi wtedy polegać na czuciu ze stawów i mięśni, i właśnie ono się wtedy trenuje.

Zaczynaj przy ścianie, po kilkanaście sekund na każdą nogę. Kiedy dojdziesz do trzydziestu sekund, możesz dodać powolne obroty głowy albo ruchy rąk.

Niestabilne podłoże

Złożony ręcznik, poduszka albo poduszka sensomotoryczna sprawiają, że stopa i kolano muszą ciągle się poprawiać. Stanie na niej, przysiad na dwóch nogach i powolne przenoszenie ciężaru dobrze odtwarzają pracę na miękkim śniegu.

Na niestabilnym podłożu nie rób ciężkich ćwiczeń siłowych. Służy ono do treningu czucia, a siłę lepiej budować na stabilnej podłodze, gdzie możesz bezpiecznie użyć większego ciężaru.

Ćwiczenia z reakcją

Poproś kogoś z domowników, żeby lekko popychał Cię w różnych kierunkach, kiedy stoisz w pozycji narciarskiej. Twoim zadaniem jest utrzymać pozycję bez zrobienia kroku.

Można też rzucać i łapać piłkę stojąc na jednej nodze. Takie ćwiczenia uczą reakcji na nieprzewidziane bodźce, czyli na wszystko, co na stoku dzieje się bez ostrzeżenia.

Ile czasu poświęcić na równowagę

Pięć, dziesięć minut dziennie w zupełności wystarczy, a w dni treningowe możesz zrobić je jako część rozgrzewki. Regularność ma tu większe znaczenie niż długość jednej sesji.

Po sześciu tygodniach powtórz stanie na jednej nodze z zamkniętymi oczami z próby domowej. Wyraźnie dłuższy czas i mniejsza różnica między stronami oznaczają, że ta część przygotowania zadziałała.

Jak zbudować kondycję na cały dzień jazdy?

Silne nogi to połowa przygotowania. Druga połowa to kondycja, czyli to, jak szybko serce i płuca dostarczają mięśniom tlen i jak szybko odpoczywasz między zjazdami. Na stoku pracujesz w przerywanym rytmie: kilka minut intensywnego zjazdu, kilka minut odpoczynku na wyciągu, i tak przez kilka godzin. Słaba kondycja sprawia, że po każdym zjeździe dłużej łapiesz oddech, a po południu zostaje Ci siła tylko na ostrożne zjechanie do dołu. Dlatego obok treningu siłowego potrzebujesz jednego dłuższego wysiłku w tygodniu, a w ostatnich tygodniach także krótkich, intensywnych odcinków.

Marsz pod górę i schody

Najbliższym narciarstwu wysiłkiem wytrzymałościowym, jaki zrobisz w okolicach Krakowa, jest szybki marsz pod górę. Dolinki Podkrakowskie, Dolina Prądnika i okolice Korzkwi mają podejścia, które dobrze się do tego nadają.

Godzina takiego marszu raz w tygodniu buduje kondycję i jednocześnie pracę nóg pod obciążeniem. Zimą, kiedy szlaki są śliskie, możesz zastąpić go schodami w bloku albo bieżnią ustawioną pod górę.

Rower i bieganie

Rower dobrze pracuje na mięśnie ud i oszczędza kolana, więc sprawdzi się u osób, które przy bieganiu czują stawy. Bieganie z kolei mocniej buduje kondycję, ale wymaga przyzwyczajenia stawów do obciążenia.

Jeśli już biegasz lub jeździsz na rowerze, zostań przy tym, co znasz. Przed sezonem nie jest dobry moment na naukę zupełnie nowej aktywności, która może dać przeciążenie.

Interwały w ostatnich tygodniach

W tygodniu piątym i szóstym dołóż raz w tygodniu krótkie, intensywne odcinki: na przykład szybki marsz pod górę przez minutę i dwie minuty spokojnego zejścia, powtórzone osiem razy.

Taki trening odtwarza rytm zjazd i wyciąg. Uczy też szybszego odpoczynku między wysiłkami, co na stoku czuć od razu w krótszym łapaniu oddechu.

Ile kondycji wystarczy do jazdy rekreacyjnej

Dobrym sprawdzianem jest godzinny marsz pod górę w tempie, przy którym możesz rozmawiać, ale już nie śpiewać. Jeśli robisz to bez większego trudu, kondycja na rodzinny wyjazd jest w porządku.

Jeśli taki marsz kończy się wyczerpaniem, kondycja będzie Cię ograniczać bardziej niż siła nóg. Wtedy w planie daj jej dwa dłuższe wysiłki w tygodniu zamiast jednego.

Jak połączyć kondycję z treningiem siłowym

Najlepiej rozdzielić je na różne dni, żeby nogi nie trenowały ciężko dwa razy z rzędu. Przykładowy tydzień to trening siłowy we wtorek i piątek oraz dłuższy marsz w niedzielę.

Jeśli nie da się inaczej, kondycję zrób po treningu siłowym, a nie przed nim. Zmęczone nogi na początku treningu siłowego gorzej kontrolują kolano, a to jest dokładnie ta umiejętność, którą przed sezonem budujemy.

Jak rozgrzać się na stoku i rozplanować pierwsze dni wyjazdu?

Nawet najlepsze przygotowanie można zmarnować w pierwszy dzień, ruszając z parkingu prosto na czarną trasę albo jeżdżąc do zamknięcia wyciągów. Pierwsze dni na stoku są przejściem od treningu w studiu do kilku godzin jazdy dziennie i dobrze jest je potraktować jako rozruch. Kilka prostych zasad dotyczących rozgrzewki, długości dnia, przerw i jedzenia sprawia, że siła zbudowana przez sześć tygodni wystarcza na cały wyjazd. Najwięcej urazów zdarza się, kiedy zmęczenie bierze górę nad kontrolą, a na to, kiedy kończysz jazdę, masz pełny wpływ.

Rozgrzewka przed pierwszym zjazdem

Pięć, dziesięć minut wystarczy: marsz w butach, krążenia bioder i ramion, kilkanaście przysiadów, wymachy nóg, kilka wykroków i skłonów w bok. Celem jest ogrzanie mięśni, które po nocy i dojeździe w zimnie są sztywne.

Pierwszy zjazd zrób spokojnie, na łatwej trasie. Traktuj go jako ostatnią część rozgrzewki.

Pierwszy dzień krócej, niż masz ochotę

Pierwszego dnia zaplanuj trzy, cztery godziny jazdy z przerwami, nawet jeśli czujesz się świetnie. Mięśnie dostają nowy bodziec i wieczorem okaże się, ile kosztował.

Drugiego dnia możesz jeździć dłużej, jeśli bolesność jest umiarkowana. Rozkręcanie się przez dwa, trzy dni daje zwykle więcej jazdy w całym wyjeździe niż szaleństwo pierwszego dnia.

Przerwy, jedzenie i picie

Co półtorej, dwie godziny zrób przerwę na ciepły napój i coś do jedzenia. Na mrozie łatwo zapomnieć o piciu, a odwodnienie i spadek energii zmniejszają koncentrację na trasie.

Dobrze działa porządne śniadanie przed wyjściem i coś małego w kieszeni kurtki, na przykład baton albo garść orzechów. Pusty żołądek po trzech godzinach jazdy to prosta droga do zmęczenia nóg.

Ostatni zjazd, którego nie warto robić

Zjazd na „jeszcze tylko jeden raz”, kiedy nogi już drżą, jest jednym z najbardziej ryzykownych momentów dnia. Uda nie hamują już tak skutecznie, a kolano traci kontrolę przy nierównościach.

Ustal sobie z góry sygnał do końca: drżące uda, jazda w odchyleniu do tyłu albo coraz więcej upadków. Kiedy się pojawi, kończysz dzień, nawet jeśli wyciąg jeszcze działa.

Wieczór po nartach

Krótki spacer, ciepły prysznic i kilka minut spokojnego rozciągania ud, bioder i łydek pomagają rozluźnić mięśnie po dniu jazdy. Do tego porządny posiłek z białkiem i dużo wody.

Najważniejszy jest sen. Mięśnie odbudowują się głównie w nocy, więc późny wieczór w barze kosztuje następnego dnia więcej niż sama jazda.

Co zrobić, jeśli masz za sobą uraz kolana albo ból pleców?

Przy wcześniejszym urazie albo bólu, który wraca na co dzień, przygotowanie do nart zaczyna się trochę inaczej. Nie oznacza to rezygnacji z wyjazdu. Część ćwiczeń trzeba dobrać ostrożniej, dłużej budować podstawę, a skoki i dynamiczne ćwiczenia dokładać dopiero wtedy, gdy kolano albo plecy dobrze znoszą obciążenie. W wielu przypadkach to właśnie osoby po urazie najwięcej zyskują na przygotowaniu przed sezonem, bo dostają plan dopasowany do swoich ograniczeń. Najważniejsze jest, żeby zacząć wcześniej niż inni, bo budowa podstawy po urazie trwa dłużej.

Po rekonstrukcji więzadła krzyżowego przedniego

Powrót na narty po rekonstrukcji to decyzja, którą podejmujesz razem z lekarzem prowadzącym i fizjoterapeutą. Zwykle wymaga ona kilku miesięcy pracy i zaliczenia testów siły oraz skoków.

Jeśli masz już zgodę na powrót do sportu, przygotowanie wygląda podobnie jak u innych, ale z większym naciskiem na siłę operowanej nogi, różnicę między stronami i kontrolę lądowania. Na pierwszym treningu przynieś zalecenia, które masz od fizjoterapeuty.

Kolano, które pobolewa przy schodach

Ból z przodu kolana przy schodzeniu po schodach albo po dłuższym siedzeniu to częsty problem u kobiet aktywnych fizycznie. Zwykle nie wyklucza nart, ale wymaga ostrożnego dawkowania przysiadów i wolnego opuszczania.

W takiej sytuacji zaczynamy od ćwiczeń, które kolano dobrze toleruje, i stopniowo zwiększamy zakres ruchu. Bolesność w czasie ćwiczenia na poziomie dwóch, trzech w skali do dziesięciu, która mija w ciągu doby, jest zwykle w porządku.

Ból lędźwi na co dzień

Jeśli plecy bolą Cię po dniu przy biurku, na nartach dostaną jeszcze więcej pracy: pochylenie, zimno, krzesełko i noszenie nart. Przygotowanie warto wtedy wzbogacić o ćwiczenia brzucha, pleców i bioder.

Martwy ciąg i przysiad mogą być w planie, ale z ciężarem dobranym tak, żeby plecy nie bolały następnego dnia. Jeśli ból jest silny albo promieniuje do nogi, zacznij od konsultacji, a dopiero potem od planu.

Hipermobilność i luźne stawy

Jeśli Twoje stawy łatwo wchodzą w duże zakresy, a kolana przy przysiadzie łatwo uciekają do środka, kontrola ustawienia kolana jest w Twoim przypadku jeszcze ważniejsza.

Przy hipermobilności więcej czasu poświęcamy na powolne ćwiczenia z kontrolą i trening czucia ciała, a mniej na rozciąganie. Rozpisałem to dokładniej w tekście o treningu przy hipermobilności.

Kiedy najpierw lekarz albo fizjoterapeuta

Przy świeżym urazie, obrzęku kolana, uczuciu uciekania kolana, drętwieniu nogi albo bólu, który narasta z tygodnia na tydzień, pierwszy krok należy do specjalisty. Dotyczy to też bólu, który budzi Cię w nocy.

W takiej sytuacji często pracujemy równolegle z fizjoterapeutą. On zajmuje się problemem miejscowym, a my budujemy siłę w tym, co wolno obciążać, żeby wyjazd był możliwy.

Jak przygotowujemy do sezonu narciarskiego w Przystani na Trening?

W naszym studiu w Zielonkach przygotowanie do nart prowadzimy jak każdy trening medyczny: od sprawdzenia, w jakim punkcie jesteś, przez plan dopasowany do terminu wyjazdu, po stopniowe dokładanie trudności. Przychodzą do nas zarówno osoby, które jeżdżą od dziecka i chcą bez bólu przejeździć cały tydzień, jak i takie, które wracają na stok po urazie kolana albo po kilku latach przerwy. Każda zaczyna od tej samej rozmowy i tych samych prostych prób ruchowych. Różni się to, ile czasu poświęcamy na podstawę, a ile na dynamikę, i które ćwiczenia wchodzą do planu najwcześniej.

Jak wygląda pierwsze spotkanie

Zaczynamy od rozmowy o tym, kiedy jedziesz, jak długo jeździsz i czy masz za sobą urazy. Potem robimy próby podobne do tych z punktu czwartego: siad przy ścianie, przysiad na jednej nodze, lądowanie i równowagę.

Z tych prób widać, co jest najsłabszym ogniwem i od czego zacząć. Pierwszy trening trwa około godziny i kończy się planem na kolejne tygodnie do wyjazdu.

Plan na sześć do ośmiu tygodni

Plan opiera się na ćwiczeniach z punktów szóstego, siódmego i ósmego i jest dopasowany do daty wyjazdu. Obciążenie dokładamy wtedy, gdy technika jest pewna, a skoki wchodzą dopiero, gdy kolano dobrze je kontroluje.

Trening dopasowujemy też do tego, jak czujesz się danego dnia. Po ciężkim tygodniu w pracy robimy lżejszą wersję zamiast odwoływać spotkanie, bo regularność daje przed sezonem najwięcej.

Co robisz między treningami

Dostajesz krótki zestaw ćwiczeń równowagi na kilka minut dziennie i plan dłuższego wysiłku wytrzymałościowego raz w tygodniu, najlepiej marszu pod górę.

Krótka lista ma sens, bo długiej nikt nie wykona przy pracy i dzieciach. Ostatni tydzień przed wyjazdem planujemy razem, żeby pojechać na stok wypoczęta.

Gdzie kończy się nasza praca

Nie stawiamy rozpoznań i nie leczymy urazów. Przy świeżym urazie, obrzęku, uczuciu niestabilności kolana albo narastającym bólu kierujemy najpierw do lekarza albo do fizjoterapeuty.

Zajmujemy się budowaniem siły, kontroli i kondycji, które pozwalają bezpiecznie jeździć. Napisałem osobny tekst o tym, czym różni się fizjoterapia od treningu medycznego, jeśli chcesz wiedzieć, kto się czym zajmuje.

Gdzie jesteśmy i jak się zapisać

Studio znajduje się przy ulicy Galicyjskiej 70/2 w Zielonkach, z parkingiem pod budynkiem. Dojedziesz w kilkanaście minut z Bibic, Węgrzc, Batowic, Trojanowic, Owczar i Bosutowa, a także z Prądnika Białego, Górki Narodowej i Krowodrzy.

Na pierwszy trening zapiszesz się przez Booksy. Jeśli jedziesz w ferie, najlepszy moment na start to połowa listopada albo początek grudnia.

Czy mogę przygotować się do nart sama w domu

Tak, większość ćwiczeń z tego tekstu zrobisz w domu z jedną, dwiema hantlami albo kettlebell. Plan na sześć tygodni z punktu piątego jest napisany tak, żeby dało się go realizować samodzielnie.

Trener przydaje się najbardziej przy kontroli ustawienia kolana i doborze ciężaru, bo te dwie rzeczy trudno ocenić samemu. Część osób robi więc kilka treningów w studiu, a resztę planu w domu.

Czy przygotowanie ma sens, jeśli jeżdżę raz w roku

Ma, i to właśnie u takich osób różnica jest największa. Tydzień nart raz w roku to duży skok obciążenia dla ciała, które przez resztę roku nie robi podobnego wysiłku.

Sześć tygodni przygotowania zwykle sprawia, że drugi i trzeci dzień wyjazdu wyglądają dużo lepiej niż bez niego. W praktyce oznacza to po prostu więcej jazdy za te same pieniądze wydane na karnet.

Czy możemy przygotowywać się razem z partnerem

Tak, prowadzimy treningi dla dwóch osób i przed sezonem narciarskim to dobre rozwiązanie. Plan dopasowujemy do obu osób, nawet jeśli jedna jeździ od lat, a druga dopiero zaczyna.

Koszt na osobę jest niższy niż przy treningu indywidualnym, a wspólne przygotowanie łatwiej utrzymać w kalendarzu przez sześć tygodni. Przy wyraźnie różnym poziomie albo świeżym urazie u jednej osoby lepiej trenować osobno.

Skontaktuj się